Ster, żeglarz i okręt — czyli trzykrotne nieegoistyczne ja

ster statek morze

Mówi się czasami, że każdy jest dla siebie sterem, żeglarze i okrętem. Dziś chciałam wziąć na warsztat to przysłowie i pokazać je na przykładzie tego, co przeżywam na co dzień i nie tylko.

Zepsuty statek

Wydaje mi się, że jest to dobre przysłowie w odniesieniu do mojej choroby. Tutaj znowu jak bumerang wraca słowo AKCEPTACJA. Przyszedł w moim życiu moment, kiedy sama świadomie musiałam zaakceptować swój stan. Jeśli chciałam żyć sama ze sobą w zgodzie i ze spokojem w sercu, nie miałam innego wyjścia. Od najmłodszych lat miałam świadomość, że mój statek się zepsuł z winy sternika, którym był lekarz. Nikt nigdy tego przede mną nie ukrywał. Zaakceptowanie stanu rzeczy takiego, jakim jest, pomaga mi dziś cieszyć się z najmniejszych rzeczy.

Niektórzy z Was mogą się zastanawiać, czy dziś, po dwudziestu czterech latach życia z porażeniem mózgowym mam pretensji do sternika i jego asystentów. Dla części z Was być może to będzie szok, ale NIE. Kiedy przychodzi pełna akceptacja, mija złość. Żeby nie było jednak tak różowo, to muszę napisać wprost, że mam momenty kiedy się wkurzam, że padło na mnie. Szybko mijają, ponieważ już dawno temu zdałam sobie sprawę, że obwinianie o mój stan kogokolwiek, spowoduje, że stanę się nie do wytrzymania.

Kiedy ster nie działa

Nie zawsze jest kolorowo i nigdy już nie będzie. Czasami, przy dużej frustracji, o lekarzu, który przyjmował mnie na świat, myślę: co za konował, urządził mnie do końca życia. Tak, zrobił to. Czy ja dziś mam prawo myśleć o nim źle? Być może nie, ale jednak czasami mi się zdarza. Przez jego błąd musiałam nauczyć się żyć inaczej, od małego życie nauczyło mnie, że trzeba walczyć o wszystko, co mam każdego dnia. Lekarz przekazał mi uszkodzony ster i powiedział: to teraz idź przez życie, już zawsze z problemami. Jako dziecko nie rozumiałam, co to znaczy, teraz mam tego pełną świadomość i… czasami bywa ciężko.

W obecnym momencie życia jestem dorosłym i w pełni świadomym swojego stanu i ograniczeń sternikiem okrętu. Staram się każdego dnia brać w ręce ster i płynąć w stronę wchodzącego słońca. Jestem w pełni wdzięczna za to, co mam i przyjmę z pokorą i wdzięcznością to, co los dla mnie przygotował. W momencie kiedy przyszła do mnie pełna świadomość mojego stanu, przyszła też wdzięczność. Zapytacie za co? Za prozaiczne rzeczy: samodzielne chodzenie, ludzi wokół mnie, mówienie, samodzielne trzymanie w ręku kubka, trzymanie głowy w pionie, samodzielną kąpiel, chodzenie do kina, restauracji, na mecz, usłyszenie każdego dnia głosu człowieka, którego kocham i możliwości odpowiedzi na jego pytanie. Jest milion takich rzeczy.

Coś nie poszło, ale działa

Mój życiowy okręt jest trochę zepsuty, bo musi być, dziś śmieje się, że jest tak z definicji. Kiedyś nie umiałam się z tego śmiać. Nauczyłam i każdego dnia uczę się na nowo sterować nawet tym uszkodzonym. Wiem, że nie jestem zbyt dobrym sternikiem, ale mój okręt nie ma nikogo innego do pomocy. Na koniec każdego dnia to ja zostaję sama ze swoimi myślami, planami na kolejny dzień i myślę, za co mogłabym być dziś wdzięczna. Uwierzcie mi, każdy ma powód do tego, żeby być wdzięcznym za wszystko, co dostaje w życiowym pakiecie.

Wszystko, co mamy, wkładamy na okręt i tylko od nas zależy, jak nim pokierujemy. My zadecydujemy, co chcemy zobaczyć za linią horyzontu. Na koniec każdego dnia to my wiemy, za co jesteśmy wdzięczni, a co jest jeszcze do poprawy przez kolejne dni. Nasz okręt wciąż płynie, czasami mamy tylko życiowe przystanki na ogromnym morzu, by odpocząć i zobaczyć co jest kawałek dalej. Pomyślnych życiowych wiatrów i dobrego kierunku dla wszystkich!

wizytówka Jowita Szenejko

Subskrybuj
Powiadom o
guest
6 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Małgorzata
Małgorzata
8 miesięcy temu

❤❤❤

Jowita
Jowita
8 miesięcy temu
Reply to  Małgorzata

Dziękuję! ❤️

Ewelina
Ewelina
8 miesięcy temu

Jestes wielka, uwielbiam czytac twoje „mysli”
😘😘😘😘

Jowita
Jowita
8 miesięcy temu
Reply to  Ewelina

Dziękuję! Bardzo mi miło 😉

Jowita
Jowita
6 miesięcy temu
Reply to  Ewelina

Bardzo dziękuję za tak miłe słowa ❤️

Anula
Anula
8 miesięcy temu

Dobrze ze masz takie podejscie:) tak trzymaj

Babeczki z innej beczki

Salon kobiet

Poznałyśmy się w sytuacji, kiedy powierzono nam bardzo ciekawe wyzwanie – redagowanie magazynu i wszelkich kanałów komunikacyjnych o kobietach, dla kobiet i z kobietami…

Najnowsze posty

Osadzona, książka, obraz, kobieta

„Osadzona” Anny Matusiak – recenzja książki

Przeczytana jednym tchem jak pozostałe książki Anny Matusiak. Osadzona jest inna niż pozostałe. Ma jednak punkty styczne, ale o tym później. Tym razem Ania zabiera nas w daleką podróż. Do przepięknej Japonii. Niestety główna bohaterka nie miała okazji poznać jej piękna…

zupa TAJSKA

Zupa tajska

Zanim powiesz: to nie dla mnie, mam coś, co cię przekona. Mianowicie, zupę robi się max. 30 minut, a jest tak pyszna, że na jednej dokładce się nie skończy. Dodam, że jest tak prosta, że nawet jeśli masz, dwie lewe ręce, to dalej masz dwie, więc nie marudź.

Wyrzuty sumienia

Na pewno dopadły każdego i każdą z nas w różnych sytuacjach życia. Na pewno wywołały w nas niemiłe uczucia i zapewniły stres i nieprzespane noce. Wyrzuty sumienia, bo o nich mowa – czy rzeczywiście warto się nimi przejmować? Czy pozwolić im na wprowadzanie zmian w naszym życiu?

zielona sałatka z bobem

Sałatka z bobem

Pyszna i kolorowa sałatka z młodym bobem, świeżymi warzywami i oliwkami to idealna przekąska na ciepłe, letnie dni. W okresie zimowym, gdy brakuje świeżego bobu, można użyć tego mrożonego. Sałatkę z bobem warto podać w towarzystwie aromatycznego sosu, na przykład zielonego sosu na bazie jogurtu greckiego. Nada naszej potrawie wyjątkowego smaku i sprawi, że będzie się pięknie prezentować.

Weekendowa wycieczka

Cudze chwalicie — swego nie znacie — mówi stare przysłowie. Często szukamy miejsc do wypoczynku w dalekich zakątkach świata, a nie wiemy, że całkiem niedaleko są miejsca, które warto zobaczyć i gdzie można odpocząć. Dziś proponuję wycieczkę do Lichenia.

Piotr Krysiak Dziewczyny z Dubaju 2

Dubaj jest w nas

Od dłuższego czasu przyglądam się zamieszaniu, jakie wywołała publikacja książki Piotra Krysiaka Dziewczyny z Dubaju 2 – zamieszaniu, dodajmy, nieco wykreowanemu przez autora, który akurat w dziedzinie marketingu ma sporo talentu i doświadczenia. Ostatnio Audioteka.pl wycofała ze sprzedaży wersję audio tej publikacji, tłumacząc to zbyt dużymi kontrowersjami, jakie budzi tytuł (być może taką decyzję wymusił nowy właściciel Audioteki.pl, czyli Wirtualna Polska, który nie chce kłopotów na samym starcie).

Z potrzeby bliskości

Każdy z nas posiada określone potrzeby i dąży do ich zaspokojenia. Jedną z nich jest potrzeba bliskości, która u dzieci w gruncie rzeczy gra pierwsze skrzypce. Z tym że ta potrzeba nie znika, ale pozostaje w każdym z nas — również w dorosłości. Niektórzy zaspokajają ją, wchodząc w związki formalne lub nie. Inni, tworząc sieć przyjaciół, z którymi starają się utrzymywać bliższy kontakt, czasami przypominający wręcz relację, jaka łączy rodzeństwo.

Babeczki z innej beczki

Masz pytanie?
Skontaktuj się z nami