Ocena pryzmatyczna

Ktoś otworzył mi nerwy i sprowokował do napisania tego tekstu. Słowa sprowokował używam celowo, bo naprawdę tak było. Mam porażenie mózgowe od urodzenia i będę miała je do końca życia. To nie jest coś na zasadzie przeziębienia, że przez tydzień będziemy brać leki i nam przejdzie. NIE. To choroba do KOŃCA życia. Nauczyłam się z nią funkcjonować, rzadko na nią narzekam, chociaż wiadomo, są momenty. Żebym całkiem nie zwracała na nie uwagi, to musiałabym być chyba robotem bez uczyć.

Po swojemu

Ludzie, którzy mnie znają bardzo długo, bądź trochę krócej wiedzą, jak się ze mną obchodzić. Nie wyskoczą z tekstem: Nie poradzisz sobie w sprawie X, bo masz problemy z chodzeniem. Bardzo dobrze zdaję sobie sprawę ze swoich fizycznych ograniczeń, dlatego niektóre rzeczy robię inaczej, ale to nie znaczy, że nie zrobię ich w ogóle. Zrobię je inaczej, wolniej, ale zrobię. Moja choroba nie upoważnia ludzi do myślenia o mnie w sposób: Nie zrobi, bo ma problemy z nogami.

Dlaczego? Podam jeden, bardzo prosty przykład z życia codziennego. Siedziałam w domu na nauczaniu zdalnym, nikogo poza mną w domu nie było.  Naszła mnie ochota na herbatę, więc musiałam sobie ją zrobić. Zagotowałam wodę w czajniku, który był piętro wyżej. Zanim woda się zagotowała, zaniosłam pusty kubek z herbatą do pokoju, a gdy woda osiągnęła temperaturę wrzenia, zniosłam czajnik między piętrami i zalałam kubek wrzątkiem. Większość ludzi pewnie pomyśli: Oo, super, że nic sobie nie zrobiła, bo przecież to niebezpieczne. Tak, w moim przypadku było ryzykowne, ale wiedziałam, że muszę sobie jakoś poradzić. Nie miałam obok nikogo do pomocy.

Oceniać przez własny pryzmat

Bardzo denerwuje mnie, że ludzie obcy z ulicy, oceniają innych przez pryzmat ich niedoskonałości, w moim przypadku fizycznej. Dlaczego od razu ktoś założył, że sobie z czymś nie poradzę? Odpowiedź jest banalna — nie zna moich mechanizmów, nie wie, jakie mam sposoby na radzenie sobie z niektórymi barierami. Najlepiej wychodzi mu powierzchowna ocena, tylko tego, co widzi. Nie zastanowi się głębiej, bo po co, przecież za dużo zachodu.

A pomyślałeś może człowieku X, Y, Z, że dla osoby, o której myślisz tylko schematycznie, to jest najnormalniej w świecie bolesne?! Sam nie lubisz być oceniany przez pryzmat tego, jak wyglądasz, ile zarabiasz, ile metrów kwadratowych ma twój dom. Na pewno tego nie lubisz. To po jakiego grzyba robisz tak innym?! Żeby oceniać, trzeba poznać człowieka, jego historię, wiedzieć więcej o jego chorobie. Nie robimy czegoś na zasadzie: widzę jedną sytuację i bum, już wkładam człowieka do takiej, lub takiej szufladki, bo na pewno tam pasuje. Przy chorobie nie ma schematu jak podczas jazdy samochodem. Tutaj nie da się dodać gazu, żeby jechać szybciej, albo nacisnąć hamulec, żeby jechać wolniej. Choroba to nie rozkład jazdy autobusów na przystanku. Tutaj nie da się wszystkiego zaplanować co do sekundy i liczyć na to, że nic się nie wykrzaczy.

Gdy mówią o tym, o czym nie mają pojęcia

Zanim ocenicie osobę chorą fizycznie, najpierw się zastanówcie czy tak wypada i postarajcie się postawić w jej sytuacji, chociaż na jeden dzień. Daje Wam słowo; chętnie bym oddała swoją chorobę komuś na miesiąc, żeby zobaczył, jak momentami ciężko jest z nią żyć, może wtedy zamknąłby usta i przestał gadać farmazony na temat tego, o czym nie ma tak naprawdę pojęcia, bo nie żyje z tym na co dzień i zna to tylko z moich opowieści. EMPATIA moi drodzy tylko tyle i AŻ tyle. Pomyślcie nad tym, zanim następnym razem spojrzycie na kogoś krzywo.

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Babeczki z innej beczki

Salon kobiet

Poznałyśmy się w sytuacji, kiedy powierzono nam bardzo ciekawe wyzwanie – redagowanie magazynu i wszelkich kanałów komunikacyjnych o kobietach, dla kobiet i z kobietami…

Najnowsze posty

Osadzona, książka, obraz, kobieta

„Osadzona” Anny Matusiak – recenzja książki

Przeczytana jednym tchem jak pozostałe książki Anny Matusiak. Osadzona jest inna niż pozostałe. Ma jednak punkty styczne, ale o tym później. Tym razem Ania zabiera nas w daleką podróż. Do przepięknej Japonii. Niestety główna bohaterka nie miała okazji poznać jej piękna…

zupa TAJSKA

Zupa tajska

Zanim powiesz: to nie dla mnie, mam coś, co cię przekona. Mianowicie, zupę robi się max. 30 minut, a jest tak pyszna, że na jednej dokładce się nie skończy. Dodam, że jest tak prosta, że nawet jeśli masz, dwie lewe ręce, to dalej masz dwie, więc nie marudź.

Wyrzuty sumienia

Na pewno dopadły każdego i każdą z nas w różnych sytuacjach życia. Na pewno wywołały w nas niemiłe uczucia i zapewniły stres i nieprzespane noce. Wyrzuty sumienia, bo o nich mowa – czy rzeczywiście warto się nimi przejmować? Czy pozwolić im na wprowadzanie zmian w naszym życiu?

zielona sałatka z bobem

Sałatka z bobem

Pyszna i kolorowa sałatka z młodym bobem, świeżymi warzywami i oliwkami to idealna przekąska na ciepłe, letnie dni. W okresie zimowym, gdy brakuje świeżego bobu, można użyć tego mrożonego. Sałatkę z bobem warto podać w towarzystwie aromatycznego sosu, na przykład zielonego sosu na bazie jogurtu greckiego. Nada naszej potrawie wyjątkowego smaku i sprawi, że będzie się pięknie prezentować.

Weekendowa wycieczka

Cudze chwalicie — swego nie znacie — mówi stare przysłowie. Często szukamy miejsc do wypoczynku w dalekich zakątkach świata, a nie wiemy, że całkiem niedaleko są miejsca, które warto zobaczyć i gdzie można odpocząć. Dziś proponuję wycieczkę do Lichenia.

Piotr Krysiak Dziewczyny z Dubaju 2

Dubaj jest w nas

Od dłuższego czasu przyglądam się zamieszaniu, jakie wywołała publikacja książki Piotra Krysiaka Dziewczyny z Dubaju 2 – zamieszaniu, dodajmy, nieco wykreowanemu przez autora, który akurat w dziedzinie marketingu ma sporo talentu i doświadczenia. Ostatnio Audioteka.pl wycofała ze sprzedaży wersję audio tej publikacji, tłumacząc to zbyt dużymi kontrowersjami, jakie budzi tytuł (być może taką decyzję wymusił nowy właściciel Audioteki.pl, czyli Wirtualna Polska, który nie chce kłopotów na samym starcie).

Z potrzeby bliskości

Każdy z nas posiada określone potrzeby i dąży do ich zaspokojenia. Jedną z nich jest potrzeba bliskości, która u dzieci w gruncie rzeczy gra pierwsze skrzypce. Z tym że ta potrzeba nie znika, ale pozostaje w każdym z nas — również w dorosłości. Niektórzy zaspokajają ją, wchodząc w związki formalne lub nie. Inni, tworząc sieć przyjaciół, z którymi starają się utrzymywać bliższy kontakt, czasami przypominający wręcz relację, jaka łączy rodzeństwo.

Babeczki z innej beczki

Masz pytanie?
Skontaktuj się z nami